Rush Hour

Całe życie śpię w za krótkim łóżku i kąpię się w za ciasnej wannie. Dosłownie i w przenośni.
Jarosław Iwaszkiewicz

 

godziny szczytu
światło pęka z kości kruczej
wrastam w chmury i niebo

siedzę błogosławiąc murek
siłą perswazji
ściągam bluzkę i deszcz

szarlatańskie pociągi
wożą czas i myśli

a moja rzeczywistość
ma smak malinowy

gwiazdy mam za zakładki
trawniki są książką
co tydzień w poniedziałki
w kocie weekendy

wertuję podrozdziały:

jestem kropką
i „damskim” znakiem zapytania

złamanym wykrzyknikiem
od stóp wielokropkiem

a biust i chorobliwy język to zdanie

niekończące się konstelacje

bo mam w sobie
romantyzm, do źdźbła tak jak do kartki
przykładam wargę
te dźwięki z warg przenoszę za źdźbło i do światła
jak do pokoiku

tylko moje
nagich istnień nieznane wymiary

po drugiej stronie liter więcej
nazw i imion
burz i wyładowań

jestem na warkoczach cała
splotem
godzin szczytu
a krew to – my, na strychach –
pająki z podniebień

na czarno i krótko,
ze szminką, którą muszę
zapylać wieczory

w moich jamkach płyną wszystkie pokolenia
wyr i pościeli,
krainy i kobiety, które pachną winem

mi cztery strony świata – chwiejny minaret

 

i chociaż nie jestem muzułmańską krwią
krew płynie pod prąd

„odstaw ziemię
i zaściel przezroczyste niebo!”

krzyczą,
się zdaje, każdego wieczora
nie przykładam do tego ust.

 

16 Kwiecień , 2018 © Atropa Belladonna Von Coup

 

I sleep all my life in a short bed and bathe in a cramped tub. Literally and figuratively.
Jarosław Iwaszkiewicz

 

Rush hour
the light breaks from the raven’s bone
I grow into clouds and sky

I am sitting blessing the wall
strength of persuasion
I am pulling off my blouse and rain

charlatan trains
they bring time and thoughts

and my reality
it has a raspberry flavor

I have stars for tabs
lawns are a book
every week on Mondays
in cat’s weekends

I’m browsing subsections:

I’m a dot
and a „lady” question mark

broken exclamation mark
from the foot, ellipsis

a bust and morbid language is a sentence

endless constellations

because I have in me
romanticism, to a blade as to a card
I’m applying my lip
I carry these sounds from my lips at the blade and into the light
like a room

only mine
naked lives unknown dimensions

on the other side of the letters more
names and names
storms and discharges

I’m all braids
weave
rush hour
and blood is – we, in the attics –
spiders from the palate

black and short,
with the lipstick I need
pollinate the evenings

in my pits all generations flow
interior and bedding,
lands and women who smell wine

I have four sides of the world – a shaky minaret

 

and although I am not a Muslim blood
blood flows against the current

„Put away the earth
and lay the transparent sky! „

they are screaming,
I think, every evening
I do not apply to this paragraph.

16 April, 2018 © Atropa Belladonna Von Coup

Reklamy